Krucza sukienka, Alexander Mcqueen, źr. internet Idę ja sobie rano z Wierzbna ulicą Pilecką i nagle zza gęsto zaparkowanych samochodów dobiega mnie stukot. Podchodzę bliżej, a na środku jezdni siedzi wrona, która zamiast w zwyczajowego orzecha lub kasztana wali dziobem w plastikową butelkę. Nie zwraca uwagi, ani na rodziców ciągnących dzieciary do przedszkola, ani na świeżo umytych i naperfumowanych pracowników okolicznych korporacji. Dziobała w plastik, bo spodziewała się wydobyć z butelki resztki napoju. Jakoś zawsze wyobrażałam sobie, że krukowate wolą pokarmy stałe, a może to chodziło o rozrywkę? Wrona złapała pojemnik dziobem i podleciała na chodnik. Przechodząc obok niej zobaczyłam, że to opakowanie po napoju Milky Way – Droga mleczna – i rozbłyski od rana. Świetnie. Zdjęcie. Szybko, szybko. I dupa! Za daleko nie widać napisu, to znaczy galaktyki. Wrona łapie butelkę za gwint i odfruwa z dziobem przedłużonym o Drogę mleczną. A było tak blisko. Jak zwykle trzeba prędz...