Nie pamiętam, kiedy to było dokładnie, ale chyba późną wiosną 2016. Wolna sobota – zwykle spędzałam ją w domu albo wypuszczałam się w miasto na hulajnodze, żeby poszwendać się między pekińskimi hutongami, zwłaszcza, że były plany wyburzania kolejnych, a i tak zostało już ich niewiele (chodzi o to, żeby rozproszyć alternatywny hutongowy świat i przywołać do porządku młodych Chińczyków, którzy spotykają się w tamtejszych kawiarniach i klubach muzycznych z obcokrajowcami, zażywają narkotyki i najpewniej się namawiają). Dom Pedro, największy akwamaryn świata, fot. Donald E. Hurlbert Zaplanowałyśmy z Ewą wycieczkę po oprawki, ale głównym punktem programu był Pearl Market (Hongqiao Market), który gromadził nie tyle samych poławiaczy pereł, ale tych, którzy nimi handlują. Dziś można tu kupić wszystko, ale my przyjechałyśmy po biżuty, które znajdują się na górnym piętrze. Żadna ekspedientka nie siedzi tu bezczynnie, wszystkie wiążą perły w piękne naszyjniki jak te pracowite myszki. Ewę wci...