Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

Odcinek 7: interstellar na naszym niebie

Skoro mamy lecieć na spotkanie z 3I/ATLAS, to najpierw kotwiczka. W drodze do pracowni pojechałam na Wolumen, żeby kupić trochę kapusty kiszonej. Wzięłam nawet słoik. W czwartki targ jest okrojony do jednej alejki, ale pan z kapustą był. Poprosiłam o napełnienie słoika. Pan ułożył kapustę ściśle i metodycznie. To moja pierwsza kiszona kapusta w tym roku. Kupiłam też kilo pysznych śliwek i zaczęłam je jeść już po wyjściu z targu. Rzeczywiście były bardzo słodkie. W pracowni, tak jak zaplanowałam już w domu, zabrałam się do zrobienia kanapek z sardynkami. Kiedy nakładałam rybki na chleb, talerz spadł na lodówkę. Zahamowałam go rękawem swetra i na szczęście chleb i większość sardynek pozostały na talerzu. Gotowe kanapki zagryzłam kiszoną kapustą, która była pyszna, ale chyba zbyt słona. Po kanapkach zjadłam sałatkę owocową z jednej gruszki i trzech kiści działkowych winogron, które ku naszemu zaskoczeniu wciąż zdobiły pergolę przed działkowym domkiem na Wawrze. Były bardzo słodkie, ale cz...

Odcinek 6: pieski

Na Grochowie każdy pies ma swoją specjalizację: Gacek się uśmiecha i cienko szczeka, Diuna leży, Luna się zamyśla (choć w duszy marzy o takich trochę ostrzejszych zabawach), Wafel lubi mieć dużo piłek, najlepiej co tydzień inną, a Bimcia skacze do… Aktualnie skacze do liści. Wygląda to tak, że wchodzimy w chmurę liści. Podrzucam je raz lewą, raz prawą nogą do góry, a ona je łapie w locie. Czasem wybija się w miejscu od wszystkich łap i robi pirueta w locie, a czasem bierze rozbieg i leci za liśćmi po łuku. Skacze naprawdę wysoko, wzbudzając często sensację zarówno wśród psów, jak i ludzi. Działalność Bimci nie polega jednak na zdobywaniu medalu za najwyższy skok, ona się po prostu bawi, czerpiąc z tego radość. Zimą Bimcia skacze do śniegu, latem do wody. Próbuje łapać wodę na tej samej zasadzie co liście. Ma do tego okazję na wawerskiej działce ROD, gdzie woda tryska z gumowego węża zawieszonego wysoko na tyczce, albo w jeziorze – tylko do tego potrzebny jest człowiek, który chlapie wo...

Odcinek 5: koc, baran i księżyc

U mnie malowanie przeplata się z pisaniem i jest to przeplatanka niemożliwa, bo łączy ze sobą dwie różne przestrzenie. Pierwsza istnieje w świecie ponadzmysłowym, a druga w przestrzeni mentalnej, to znaczy wyjściowo, zarodkowo. Dzięki tej specyficznej formule materialnej, którą jestem, obie te przestrzenie materializują się: jedna jako obraz lub mural, a druga jako tekst. To tak wygląda, kiedy patrzę na swoje życie z lotu ptaka. Kiedy lecę niżej lub, kiedy zupełnie wyląduję, uświadamiam sobie, że mieszkam na Grochowie i najwięcej czasu spędzam w kuchni. Aktualnie leżę pod kocem. Kot, którego wpuściła ciocia, koniecznie chciał leżeć ze mną. To znaczy, zastanawiam się, czy chodziło o mnie, czy raczej o koc, który lubi? Co lubi mój kot: mnie czy koc, a może mnie w zestawie z kocem? Siedzę na wersalce, która stoi w kuchni. Opieram się o ścianę i o „barana” – tak nazywam poduszki z owczej wełny. Leżę też zresztą na „baranie” – czyli kocu w zodiak, który dostałam od Renaty na nową drogę życi...