Przejdź do głównej zawartości

Pająk

Kilkanaście lat temu. Pogrzeb stryjecznej babki Alberty. Trumna stała przy ołtarzu, w otoczeniu kwiatów, w małym kościele w Olsztynku. Ciocia była postacią dosyć popularną i lubianą, więc większość zgromadzonych pogrążona była w głębokim smutku lub zadumie. Siedziałam blisko trumny, rozmyślając o życiu. Patrzyłam też na ciało cioci zamknięte w drewnianym pudełku,  uwzględniając to, że ciocia może bytować gdzieś tam, w jakiejś innej formie.
Wtem, na jasnym tle trumny pojawił się pająk, chyba zszedł z kwiatów? O! Posłaniec śmierci, pomyślałam. Teraz widzę, że ciocia sama w sobie miała coś z pająka. Snuła piękne opowieści o prababce i pradziadku, dekorując je zdjęciami. Poza tym w większości przypadków brała sprawy w swoje ręce i nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Była więc tak jak pająk, kowalem własnego losu.
Kiedy byłam dzieckiem, dziwiły mnie u niej dwie rzeczy: nigdy nie opowiadała o chorobach i miała zaskakujące poczucie humoru, trochę ekscentryczne, czasem rubaszne, a niekiedy ostre jak musztarda sarepska. Na dowód, w trakcie odprawiania modłów na cmentarzu, inna ciocia, sporych rozmiarów, oparłszy się o jeden ze starych pomników, przewróciła krzyż z lastryko, wprawiając zgromadzonych w konsternację oraz rozbrajając nieco smutek. 

Pająk w moim dziecięcym katalogu amuletów, figurował obok biedronki i czterolistnej kończyny jako symbol szczęścia. W moich stronach uważało się również, że zabicie go groziło deszczem. Ciekawe, że podobne wielkościowo muchy, czy komary tłukło się bez żadnych ograniczeń? Możliwe, że gdzieś na głębszym poziomie, ludzie odczuwają jego ciężar znaczeniowy, a groźba deszczu to tylko zasłona dymna przed spotkaniem z czymś bardziej niezrozumiałym i złożonym.
Zawieszka: szlifowany kwarc, szafir, złoto, ok. 1880
Jedynie pajęczyca Tekla z Pszczółki Mai nie kojarzyła się dobrze. Trochę wiedźma, baba Jaga, a większość bohaterów bajki po prostu się bała, że ich zje. No ale zważywszy na konotacje kulturowe, pozycję kobiet oraz przeczucie, że pająk kryje w sobie przedwieczną mądrość, promowanie takich postaci jak wszechwiedząca pajęczyca, naruszałoby status quo. Także raczej dziwaczka, niż przewodniczka plotąca losy ludzkości.

Pająk snuje swoją sieć rozpoczynając gdzie bądź, ale ten punkt zaczepienia szybko zamienia się w bazę jego misternej konstrukcji. Można więc powiedzieć, że działanie pająka łączy w sobie przypadek, który rozpoczyna proces tworzenia, z metodyką i konsekwencją w fazie realizacji działania.

Moc sprawcza ziszcza się w działaniu. To jeden z ważniejszych aspektów naszej egzystencji. Jest niczym innym jak tworzeniem siatki możliwości, której strukturę i skalę określają podejmowane przez nas działania. Pająk pokazuje też, że częścią tego procesu jest brak działania. W czasie polowania potrafi on czekać godzinami na dogodny moment. Co z jednej strony czyni go bezdusznym oprawcą, ale też pokazuje, że po mistrzowsku wyczuwa czas.

Konfucjańscy myśliciele uprawiali beztroskie lenistwo, czyli ćwiczyli się w bezruchu w swoich ogrodach, bo dobrze wiedzieli, że niedziałanie jest częścią działania. Pająk uznawany jest zresztą przez Chińczyków za symbol szczęścia i płodności. Prawdopodobnie ze względu na to, że ma ośmioro oczu i osiem nóg, a ósemka w tym kręgu kulturowym reprezentuje obfitość i powodzenie w każdym przedsięwzięciu.

Pająk nie marnotrawi swojej energii. Jest mistrzem strategicznego myślenia. Zarówno jako myśliwy, projektant i konstruktor. Tkana przez niego pajęczyna jest funkcjonalna i praktyczna. Jest jego domem, wnykami, magazynem i inkubatorem dla młodych. Można powiedzieć, że jest to ergonomia w czystej postaci i wielofunkcyjne wykorzystanie wszystkich atutów i środowiska, w którym żyje.
Spiralny kształt pajęczyny stawia pająka w jej centrum. Nie mylmy tego jednak z narcystycznym stawianiem na swoim i nie szanowaniem potrzeb innych. Bycie w centrum swojego świata, tak jak pająk, to pozostawanie w stałym kontakcie z samym sobą. Co daje dobre rozpoznanie sytuacji oraz możliwość adekwatnych reakcji.

Diego Velázquez, Prządki (Las hilanderas), 1657, źródło: www.museodelprado.es
Można powiedzieć, że pająk sam stwarza, 'snuje' koleje swojego losu, niosąc ze sobą wiedzę o celu i miejscu w życiu. Może być dobrym patronem tych, którzy jeszcze nie do końca wiedzą, czego by chcieli i jak miałoby wyglądać ich życie.

Mądrość kobiet
W starożytnym Egipcie pająk związany był z boginią matką Neth. Indianie również łączą pająka z aspektem żeńskim i energią twórczą. W tej tradycji pająk wciela się również przedwieczną prababkę, czyli bardzo starą kobietę, która wiele wie, zna całą przeszłość i przyszłość i snuje linie życia. Tekla z Pszczółki Mai była personą non grata, a tu pajęczyca otoczona jest szacunkiem i wszyscy chcą się od niej uczyć. 
Pojawienie się więc pająka w kadrze naszej uwagi, może odnosić się do potrzeby uruchomienia siły kreatywnej i połączenia z energii żeńską. 

Bernardo Strozzi, Arachne, 1615, źródło: Wikimedia
Pająk symbolizuje równowagę między delikatnością i zdecydowaniem, światem materialnym i duchowym. Jest również strażnikiem starożytnych alfabetów i języków. W szamanizmie jest łącznikiem komunikującym treści. Może być więc dobrym totemem dla pisarzy i wszystkich tych, którzy parają się słowem.


Monika Waraxa 29.11.2017
  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 7: interstellar na naszym niebie

Skoro mamy lecieć na spotkanie z 3I/ATLAS, to najpierw kotwiczka. W drodze do pracowni pojechałam na Wolumen, żeby kupić trochę kapusty kiszonej. Wzięłam nawet słoik. W czwartki targ jest okrojony do jednej alejki, ale pan z kapustą był. Poprosiłam o napełnienie słoika. Pan ułożył kapustę ściśle i metodycznie. To moja pierwsza kiszona kapusta w tym roku. Kupiłam też kilo pysznych śliwek i zaczęłam je jeść już po wyjściu z targu. Rzeczywiście były bardzo słodkie. W pracowni, tak jak zaplanowałam już w domu, zabrałam się do zrobienia kanapek z sardynkami. Kiedy nakładałam rybki na chleb, talerz spadł na lodówkę. Zahamowałam go rękawem swetra i na szczęście chleb i większość sardynek pozostały na talerzu. Gotowe kanapki zagryzłam kiszoną kapustą, która była pyszna, ale chyba zbyt słona. Po kanapkach zjadłam sałatkę owocową z jednej gruszki i trzech kiści działkowych winogron, które ku naszemu zaskoczeniu wciąż zdobiły pergolę przed działkowym domkiem na Wawrze. Były bardzo słodkie, ale cz...

Odcinek 3: Ramana

Dzisiejszy dzień zaczął się całkiem, całkiem, a nawet lepiej. Wstałam rano. Wypłukałam zęby i język olejem kokosowym i od razu poczułam się wspaniale. Potem jak zwykle medytacja Joe Dispenzy i modlitwa. Już wczoraj sprawdziłam, gdzie mogę wypożyczyć książkę „Samotne oceany ”, r eportaż Pauliny Reiter o Krystynie Chojnowskiej-Liskiewicz. Była pierwszą żeglarką, która w latach 70. w samotnym rejsie opłynęła kulę ziemską. Rok temu, przed wyprawą na Mazury, czytałam jej dziennik. Sprawdziłam, że książka jest dostępna w bibliotece nr 70 przy Alejach Ujazdowskich. Świetnie! Zrobię sobie spacer po drodze do pracowni. Uwznioślona, a wręcz uskrzydlona poranną medytacją, rozciąganiem, staniem (stojąca medytacja z Tai Chi, tzw. beczka), zjadłam śniadanie, spakowałam jedzenie do pracowni. Tym razem był to pojemniczek ugotowanego bobu, około ćwierć kilo, sałatka z pomidora, liści szpinaku i rukoli z dodatkiem trzech sardeli, kilka mini kromeczek mojego chleba orkiszowego oraz roślinny skyr o smaku ...

Odcinek 5: koc, baran i księżyc

U mnie malowanie przeplata się z pisaniem i jest to przeplatanka niemożliwa, bo łączy ze sobą dwie różne przestrzenie. Pierwsza istnieje w świecie ponadzmysłowym, a druga w przestrzeni mentalnej, to znaczy wyjściowo, zarodkowo. Dzięki tej specyficznej formule materialnej, którą jestem, obie te przestrzenie materializują się: jedna jako obraz lub mural, a druga jako tekst. To tak wygląda, kiedy patrzę na swoje życie z lotu ptaka. Kiedy lecę niżej lub, kiedy zupełnie wyląduję, uświadamiam sobie, że mieszkam na Grochowie i najwięcej czasu spędzam w kuchni. Aktualnie leżę pod kocem. Kot, którego wpuściła ciocia, koniecznie chciał leżeć ze mną. To znaczy, zastanawiam się, czy chodziło o mnie, czy raczej o koc, który lubi? Co lubi mój kot: mnie czy koc, a może mnie w zestawie z kocem? Siedzę na wersalce, która stoi w kuchni. Opieram się o ścianę i o „barana” – tak nazywam poduszki z owczej wełny. Leżę też zresztą na „baranie” – czyli kocu w zodiak, który dostałam od Renaty na nową drogę życi...