Przejdź do głównej zawartości

Nieskończoność

źródło: www.facebook.com/physicsdashastronomy/

Znajomy rolnik z Wolumenu zabezpiecza wytłoczkę z jajkami białą gumką. W domu przekładam je do lodówki, na plastikową podstawkę z okrągłymi otworami. Jest to dosyć przyjemne i satysfakcjonujące, tym bardziej, że ładnie się tam wpasowują. Natomiast w tym czasie recepturka układa się w znak nieskończoności.
Podobne zjawisko widywałam wiosną w drodze do metra. Ale też w październiku na randce w Skaryszaku. Czy to dobry omen, jeśli w takiej sytuacji wdepnie się w nieskończoność?
Z moich wielomiesięcznych obserwacji wynika, że w znak nieskończoności częściej układają się gumki recepturki, rzadziej sznurek, nitka, czy wstążka. Może to chodzi o powszechność użycia oraz plastyczność materiału? Trudno powiedzieć, ale lubię się temu przyglądać. Wyobrażam sobie wtedy, że zaglądam w otchłań, która czasem jest inspirująca, a innym razem straszna.

Według Aleksandra z Miletu istniał bezkres, apeiron. Natomiast jego negatywem był péras, czyli dobrze zarysowany kres. Jedno nie istniało bez drugiegoArystoteles podzielił nieskończoność na potencjalną i aktualną. Pierwsza istniała, druga była niemożliwa. Wynikało z tego, że jednocześnie jest i jej nie ma. Plotyn wyobrażał ją sobie jako jednię, która istnieje poza czasem. Według niego była ona meta przyczyną i wyjaśnieniem dla wszystkiego co jest. Wizja ta łączyła się z chrześcijańskim wyobrażeniem Boga jako absolutu.
Wiadomo, że nieskończoność napawała starożytnych Greków przerażeniem. Określali ją mianem horror infiniti. Temat jest nadal aktualny, bo dziś również można zsikać się w majtki ze strachu w jej obliczu, zwłaszcza kiedy jest niewiadomą. Tak jak w przypadku przedłużającego się bezrobocia albo kiedy słyszy się niezbyt optymistyczną diagnozę od lekarza, ale też kiedy kończy się studia artystyczne. 

Miłość bezwarunkowa również może taka być. Większość z nas jej sobie życzy, jednak rzadko kto wie, że jest na wyciągnięcie ręki, ale dopiero wtedy, kiedy pokona się strach przed jej nieskończonością. Strach i miłość idą więc niejako w łeb w łeb.

Każdy twórca, który bywał w kreatywnym przepływie oraz miewał wenę, mógł odczuć tę nieograniczoność. Joseph Campbell porównywał moc twórczą i siłę kreacji do tryskającego źródła krynicznej wody– świeżej i zasilającej, a co ważniejsze podlegającej ciągłemu ruchowi. Nazywał je 'Graalem'. 

Ci którzy świadomie doświadczają wymienionych tu odmian nieskończoności, twierdzą że dokonuje się to w obszarze serca, w intymnym byciu sam na sam, kiedy jak mówił Jung do głosu dochodzi to, co ukryte, czyli nieświadome.

John Wallis jako pierwszy zastosował symbol nieskończoności używany do dziś. Jego kształt wywodzi się z greckiej omegi, łącząc się symbolicznie z wyobrażeniem Uroborosa, węża połykającego własny ogon. Co w tradycji wiąże się z czasem wpisanym w koło oraz cyklicznością zmian, zarówno tych w wymiarze globalnym, lokalnym, jak i osobistym. Podobną wizję nieskończoności miał 
Anaksymander: skąd wszystkie rzeczy biorą początek, tam też zostaną zniszczone✳︎


https://www.pinterest.co.uk/pin/354799276866670136/?lp=true
Egipski bóg Apep, źr.: http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/apep.gif

Dla Chińczyków nieskończoność to liczba osiem, czyi symbol wszelkiej obfitości, zwłaszcza w sferze finansowej. Natomiast czarno–biały znak jin–jang, który również ją przypomina, odnosi się do równowagi i otwartości na to, co niesie życie.

Okazuje się, że gdyby fotografować słońce przez rok, raz w tygodniu, z tego samego miejsca, o tej samej porze, to ta wielotygodniowa stop klatka utworzyłaby znak nieskończoności.

✳︎ Michał Heller, Bóg i geometria

Monika Waraxa, 6.2.2018



The Infinity
Every other Friday I go to Wolumen, which is one of the Warsaw's farmers market. I buy there seeds, fresh vegetables and eggs. Familiar farmer always closes an egg draw piece with a rubber band. At home, I put eggs to a fridge egg stillage. They fit there perfectly, so all together it is very satisfying. In the meantime the band forms an infinity symbol. I saw a similar phenomenon many times before. Especially in the spring time, when ground is melted after the winter snowy months. Once, also on a date in the park. Is it a good omen if you walk into the infinity on that occasion?

Based on my latest observations a rubber bands form the infinity symbol very frequently, whereas a string or ribbon hardly ever. Maybe this is because of common usage of rubber bands or plasticity of the material it is made? It is difficult to tell but I like to observe it. Each time when I do it, I imagine that I look into the void, which sometimes inspires me and sometimes simply terrifies.

According to Alexander Millet there was a vastness, meaning apeiron. Whereas its opposite a péras was a well drawn end. Both were joined and couldn't exist separately. Aristotle divided infinity into a potential and actual one. First one existed, second one was impossible. It means that infinity existed and not existed at the same time. Plotyn imagined it as a great oneness existing outside of the time. According to his theory it was a meta reason for everything what is. This approach was connected to a Christian vision of the God as an Absolute.
It is known that the infinity terrified ancient Greeks. They described it as a horror infiniti. Even today one can shiver with fear if faced unknown and the infinity is the greatest of all known unknowns. Like when one is long unemployed, or hearing bad diagnosis from a doctor or when graduate MA in Fine arts. All cases bring about rather vast unknown and uncertainty of the future, which could be frightful.

Unconditional love it is the same. Most of us want it. Not many of us know that it awaits just round the corner. But only for those who overcome fear of its infinity. Creativity is infinite too. Every artist, who experiences a flow of creativity feels its unlimited inspiration. Joseph Campbell compered this creative power to gushing waters of a self-sufficient and inner spring, which he claimed it to be the Graal.
Most of us can experience at least one of them during the life course. Spiritual specialists say it is always happens in the hart space, when one is on their own.

John Wallis was the first who used well known today infinity symbol. Its shape is derived from the Greek omega symbol 'Ω'. Its shape resembles the Ouroboros, a snake swallowing its own tail. It refers to the time inscribed in a circle of cyclical changes both on universal and personal level.
To Chinese number eight represents infinity itself. It is a symbol of abundance especially in finances. A black& white symbol of yin–yang looks alike too. It refers to a harmony, balance and openness to all possibilities which life brings.
A trajectory of the sun photographed for one year from the same spot once a week forms an infinity sign, which could be a very convenient coincidence. 

✳︎ Michał Heller, God and Geometry.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 3: Ramana

Dzisiejszy dzień zaczął się całkiem, całkiem, a nawet lepiej. Wstałam rano. Wypłukałam zęby i język olejem kokosowym i od razu poczułam się wspaniale. Potem jak zwykle medytacja Joe Dispenzy i modlitwa. Już wczoraj sprawdziłam, gdzie mogę wypożyczyć książkę „Samotne oceany ”, r eportaż Pauliny Reiter o Krystynie Chojnowskiej-Liskiewicz. Była pierwszą żeglarką, która w latach 70. w samotnym rejsie opłynęła kulę ziemską. Rok temu, przed wyprawą na Mazury, czytałam jej dziennik. Sprawdziłam, że książka jest dostępna w bibliotece nr 70 przy Alejach Ujazdowskich. Świetnie! Zrobię sobie spacer po drodze do pracowni. Uwznioślona, a wręcz uskrzydlona poranną medytacją, rozciąganiem, staniem (stojąca medytacja z Tai Chi, tzw. beczka), zjadłam śniadanie, spakowałam jedzenie do pracowni. Tym razem był to pojemniczek ugotowanego bobu, około ćwierć kilo, sałatka z pomidora, liści szpinaku i rukoli z dodatkiem trzech sardeli, kilka mini kromeczek mojego chleba orkiszowego oraz roślinny skyr o smaku ...

Odcinek 1: Olsztyn

Wyjazd na wezwanie zęba. Czekam na przystanku Odrębna. Według aplikacji autobus jest spóźniony o 5 minut. Spokojnie słucham rolki Yolandy, która jest zaklinaczką kobiecości oraz macierzyństwa. Dzięki niej uwierzyłam ostatecznie w to, że to ja tworzę swoją rzeczywistość myślami i wyobrażeniami. Podniosłam wzrok znad telefonu i wryyym 142 przejechało. Zamachałam, ale to było raczej papa. Jakie są inne możliwości dojechania na dworzec? 146 z przystanku Romantyczna. Idę boczną uliczką. Po jednej stronie działki, po drugiej centrum szkoleniowe i parking dla kamperów. Śpiewają ptaki. Mam przebitki z angielskiej countryside. Słucham Simply Red, a potem znowu ptaków. Docieram do samotnego jak wyspa przystanku zanurzonego w oceanie hałasu. Przyjeżdża 146. Wsiadam do niego z parą starszych Niemców. Kiedy hormony płciowe zmienią swoje natężenie, bywa, że kobieta zamienia się w mężczyznę, a mężczyzna w kobietę.   Wyobrażam sobie, że przyjechali kamperem do Warszawy. Zostawili swój dom na kółka...

Odcinek 4: Olsztynek

. Już w lutym obiecałam rodzicom, że odwiedzę ich groby. Tym razem miała to być wizyta symbolizująca zamknięcie kolejnego etapu życia i wejście w dorosłość na dobre. Miałam taką mini sesję z koleżanką w ramach naszego kursu coachingu i tam spotkałam się z małą Moniką, dziewczynką, którą przez wiele lat zaniedbywałam. Widzę ją jako wersję siebie z czasów, kiedy mieszkaliśmy w Janowie pod Bydgoszczą. Mam pięć lat. Blond włoski ścięte do ucha, z grzywką, lekko zmierzwione. Jestem ubrana w białą sukieneczkę w drobny wzorek. Nie pamiętam jaki? Sukienka ma pasek. Jako dziewczynka lubiłam nosić sukienki. Byłam taką małą księżniczką. Brak kontaktu z moim wewnętrznym dzieckiem łączył się z bardzo głębokim poczuciem krzywdy, zranieniem, a co za tym idzie, nadmiarowymi reakcjami na opinie innych o mnie, zwłaszcza te niesłuszne. Zaniedbane wewnętrzne dziecko sprawiało mi dużo trosk. Ruszyłyśmy z Bimcią w czwartek, z Warszawy Centralnej  pociągiem o 7:50 . Musiałam dokupić Bimci bilet, bo w apl...