Przejdź do głównej zawartości

Szaman-Ptak i jego astralne podróże


Przemierza niebo, mijając grzmot, błyskawicę i tęczę, płynie w stronę Słońca i Księżyca, żeby ostatecznie spotkać się z Wielkim Duchem, który może przybierać postaci różnych zwierząt. Na niebie od zawsze przejawiał się jako Gwiazda Polarna. Na zdjęciu to Shaman Otschir (Böö).

Mój ojciec potrafił rozmawiać z ptakami i nie jest to przenośnia. Kilka lat temu, jesienią szliśmy wszyscy razem przez las w poszukiwaniu grzybów. O tej porze roku las jest już raczej cichy. Szłam za wszystkimi zamyślona, nagle usłyszałam ptasie trele. To były ptaki, które odpowiadały na gwizdanie ojca. Zastanawiałam się, czy oprócz mnie ktoś to jeszcze słyszy. Kilka dni później, przy śniadaniu moja siostrzenica stwierdziła, że dziadek rozmawia z ptakami.

W wielu kulturach ptaki uznawane są za pośredników. Jako te związane z żywiołem powietrza mają właściwie nieograniczone możliwości w przemieszczaniu się między wymiarami i różnymi rzeczywistościami, ale też potrafią opowiadać o tym, co widziały. Kruk w jakuckiej tradycji Sakha był pośrednikiem i „prawą ręką” szamanów, ale też heroldem złych wiadomości, bo często informował o śmierci.

Ivan Khudiakov, XIX wieczny rosyjski etnograf i badacz szamanizmu, zarejestrował wiele szamańskich sesji. Między innymi rozmowę szamana z orłem, który od progu konkretnie zapytał: po co mnie tu wezwałeś. Szaman szybko został pochłonięty przez jego potężnego ducha, co wpłynęło na jego zachowanie i zmianę tembru głosu. Orzeł to jeden z potężniejszych przewodników, więc kiedy się go wzywa, trzeba mieć dobry powód.

Połączenie z duchem ptaka ułatwia strój. Jego elementy to bardzo często pióra i ptasie kości, ale też taniec, czy ptasi śpiew – naśladowanie ptasich odgłosów to jeden ze sposobów na wcielanie się. Natomiast Waldemar Jochelson, litewski etnograf sugerował, że tradycyjna szamańska peleryna ma symbolizować ptaka i pomagać szamanowi w bezszelestnych podróżach między wymiarami, który nie zawsze przywołuje duchy ptaków do siebie, czasem to on wyrusza w daleką podróż na spotkanie z nimi.

Duchy poszczególnych ptaków użyczają szamanowi swoich atrybutów, np. orzeł daje przenikliwość spojrzenia i wytrzymałość, kruk pogłębia wgląd i odkrywa tajemnice, a łabędź prowadzi do przeznaczenia. Często szamański przydomek zawiera nazwy ptaków. Imię wielkiego szamana z regionu Kołymy to Kuba-Oiuum (Szaman-Łabędź), innego Kytalyk-Oiuum (Szaman-Biały Żuraw) – chroniony i rzadki ptak – w świecie duchowym reprezentuje aspekt żeński.

Dr Michael A. Rappenglück, specjalizujący się w paleolitycznej kosmografii, w ciekawy sposób interpretuje człowieka-ptaka z Jaskini Umarłego w Lascaux. To jeden ze starszych wizerunków szamana, który jest częścią panelu datowanego na 16500 r.p.n.e., zawierającego rysunki, obrazujące niebo wraz z elementami animistycznymi i totemicznymi. Szaman przedstawiony jest w masce ptaka, ma też do dyspozycji szamański kostur – laskę zwieńczoną ptasią głową. Według Rappenglücka tworzy jedność z obrazem ówczesnego nieba.

Jaskinia Umarłego, Lascaux 

Co może dowodzić, że ówcześni szamani byli nie tylko uzdrowicielami, ale też obserwowali niebo i odnosili się do ruchów ciał niebieskich w swojej praktyce. Postaci przedstawione w jaskini reprezentują gwiazdozbiory, Drogę Mleczną, Słońce i Księżyc. Dawni myśliwi, pierwsi szamani, tak jak ci, którzy przyszli po nich, wierzyli w to, że życie człowieka istnieje w interakcji światów ziemskiego i niebiańskiego, ponieważ wszystko bez wyjątku podlega kosmicznym wpływom. Tworzyli mapy nieba z wyznaczonymi „świętymi miejscami”, prowadzili kalendarze-patyki, na których zaznaczali ważne momenty w roku: przesilenie zimowe, równonoc, pełnie i nowie Księżyca. W gwiazdozbiorach rozpoznawali swoich „niebiańskich krewnych”, których prosili o wsparcie w trudnych momentach życia oraz w czasie uzdrawiania.

Podróż szamańska, w czasie której spotykali się z „krewnymi” z odległych krain, zaczynała się w jaskini, co potwierdzają rysunki na ścianach jaskini w Lascaux. To w niej odwzorowane były realia świata zewnętrznego: niebo, rysowane było na sklepieniu jaskini, a wszystko to co ziemskie na ścianach jaskini oraz na ziemi.

Postać człowieka-ptaka wznosi się ku niebu, a jego laska działa jak pinezka Google, która wskazuje określony punkt na mapie: początek podróży i miejsce powrotu. Szamański kostur dawał uziemienie – kluczowe w odbywaniu dalekich podróży astralnych.

Często ten ważny rekwizyt szamańskich podróży zwieńczony były właśnie wizerunkiem ptaka: kruka, orła, koguta, kukułki lub żurawia, mógł też być wyposażony w pióra. Sam kostur odnosił się do pionowego kierunku wnoszenia, linii wertykalnej, energii męskiej, fallusa, drzewa, kolumny, aspektu boskiego. Według rozpoznania Rappenglücka kostur człowieka-ptaka z Lascaux wskazuje biegun północny, a łuk i strzała, które leżą obok niego, pozycję słońca w czasie przesilenia letniego.

Człowiek-ptak sięga gwiazd i łączy się z określonymi konstelacjami. Trójkąt uwagi, który tworzą trzy punkty: oko człowieka-ptaka, szamański kostur i bizon – element przedstawienia, jest prawdopodobnie letnim trójkątem, w którego skład wchodzą konstelacje Łabędzia, Liry, Delfina i Orła.

Szamani jako pierwsi myśliwi w naturalny sposób byli połączeni ze światem zwierząt, dlatego są one najistotniejszą częścią tej tradycji. O uznaniu i szacunku wobec braci mniejszych, świadczą ich wizerunki jako archetypy wyobrażające pierwotną siłę życiową i boski aspekt. Pierwotny szaman, człowiek-ptak jest reprezentantem tej siły. Dlatego ważną częścią praktyki szamańskiej jest wcielanie się w postać zwierząt, tak jak w tym przypadku ptaków. Pomaga w tym strój, taniec, ale też ćwiczenia mentalne, w czasie których szaman wyobraża sobie, że jest określonym ptakiem.

Kosmiczna wstęga
Eksperymenty Rappenglücka z nakładaniem obrazu ówczesnego nieba na rysunek z jaskini, pokazują, że postać człowieka-ptaka z jaskini w Lascaux jest symboliczną konstelacją, która znajduje się w centralnym punkcie Drogi Mlecznej. Całość wieńczy królewski Cygnus, gwiazdozbiór Łabędzia, który do dziś jest częścią Drogi Mlecznej. Można powiedzieć, że występuje to w roli strażnika. Szaman uchwycony jest w trakcie między wymiarowej podróży astralnej i leci w kierunku Gwiazdy Północnej, która w czasach paleolitu była również częścią Drogi Mlecznej.

Eksperyment Dr Michaela A. Rappenglücka

Człowiek-ptak przedstawiony jest ze wzwodem ponieważ w dawnych tradycjach Droga Mleczna wyobrażała boskie nasienie i wyznaczała trasę podróży. Szaman w postaci konstelacji zasila swoim wytryskiem płodne pasma (strumienie) Drogi Mlecznej, uznając prawo wymiany – jedno z ważniejszych zasad natury. Zgodnie z wieloma przekazami kosmiczny wytrysk następuje w centrum jaskini-świata.

Kiedyś tata opowiadał mi, że na parapecie jego pokoju usiadł ptak. Nie pamiętam jaki, w każdym razie jakiś nietypowy i nie był to wróbel. Powiedział, że to babcia Hela, która nie żyła już od co najmniej dziesięciu lat, przyleciała z taką wiadomością: 

Na tym ptaku odleci twoja dusza.

Zdarzą się również takie chwile,
kiedy razem z nim wróci na Ziemię. 

Monika Waraxa

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odcinek 3: Ramana

Dzisiejszy dzień zaczął się całkiem, całkiem, a nawet lepiej. Wstałam rano. Wypłukałam zęby i język olejem kokosowym i od razu poczułam się wspaniale. Potem jak zwykle medytacja Joe Dispenzy i modlitwa. Już wczoraj sprawdziłam, gdzie mogę wypożyczyć książkę „Samotne oceany ”, r eportaż Pauliny Reiter o Krystynie Chojnowskiej-Liskiewicz. Była pierwszą żeglarką, która w latach 70. w samotnym rejsie opłynęła kulę ziemską. Rok temu, przed wyprawą na Mazury, czytałam jej dziennik. Sprawdziłam, że książka jest dostępna w bibliotece nr 70 przy Alejach Ujazdowskich. Świetnie! Zrobię sobie spacer po drodze do pracowni. Uwznioślona, a wręcz uskrzydlona poranną medytacją, rozciąganiem, staniem (stojąca medytacja z Tai Chi, tzw. beczka), zjadłam śniadanie, spakowałam jedzenie do pracowni. Tym razem był to pojemniczek ugotowanego bobu, około ćwierć kilo, sałatka z pomidora, liści szpinaku i rukoli z dodatkiem trzech sardeli, kilka mini kromeczek mojego chleba orkiszowego oraz roślinny skyr o smaku ...

Odcinek 1: Olsztyn

Wyjazd na wezwanie zęba. Czekam na przystanku Odrębna. Według aplikacji autobus jest spóźniony o 5 minut. Spokojnie słucham rolki Yolandy, która jest zaklinaczką kobiecości oraz macierzyństwa. Dzięki niej uwierzyłam ostatecznie w to, że to ja tworzę swoją rzeczywistość myślami i wyobrażeniami. Podniosłam wzrok znad telefonu i wryyym 142 przejechało. Zamachałam, ale to było raczej papa. Jakie są inne możliwości dojechania na dworzec? 146 z przystanku Romantyczna. Idę boczną uliczką. Po jednej stronie działki, po drugiej centrum szkoleniowe i parking dla kamperów. Śpiewają ptaki. Mam przebitki z angielskiej countryside. Słucham Simply Red, a potem znowu ptaków. Docieram do samotnego jak wyspa przystanku zanurzonego w oceanie hałasu. Przyjeżdża 146. Wsiadam do niego z parą starszych Niemców. Kiedy hormony płciowe zmienią swoje natężenie, bywa, że kobieta zamienia się w mężczyznę, a mężczyzna w kobietę.   Wyobrażam sobie, że przyjechali kamperem do Warszawy. Zostawili swój dom na kółka...

Odcinek 4: Olsztynek

. Już w lutym obiecałam rodzicom, że odwiedzę ich groby. Tym razem miała to być wizyta symbolizująca zamknięcie kolejnego etapu życia i wejście w dorosłość na dobre. Miałam taką mini sesję z koleżanką w ramach naszego kursu coachingu i tam spotkałam się z małą Moniką, dziewczynką, którą przez wiele lat zaniedbywałam. Widzę ją jako wersję siebie z czasów, kiedy mieszkaliśmy w Janowie pod Bydgoszczą. Mam pięć lat. Blond włoski ścięte do ucha, z grzywką, lekko zmierzwione. Jestem ubrana w białą sukieneczkę w drobny wzorek. Nie pamiętam jaki? Sukienka ma pasek. Jako dziewczynka lubiłam nosić sukienki. Byłam taką małą księżniczką. Brak kontaktu z moim wewnętrznym dzieckiem łączył się z bardzo głębokim poczuciem krzywdy, zranieniem, a co za tym idzie, nadmiarowymi reakcjami na opinie innych o mnie, zwłaszcza te niesłuszne. Zaniedbane wewnętrzne dziecko sprawiało mi dużo trosk. Ruszyłyśmy z Bimcią w czwartek, z Warszawy Centralnej  pociągiem o 7:50 . Musiałam dokupić Bimci bilet, bo w apl...