Przejdź do głównej zawartości

Posty

Rycerz

This above all: to thine own self be true,  And it must follow, as the night the day,  Thou canst not then be false to any man. Poloniusz w Hamlecie Czytam Jerzego Stempowskego. Oprócz opisów Warszawy spod zaborów i brązowych fasad pałaców, dekorowanych złotymi kopułami na modłę prawosławną, jest też o Europie z czasów I i II wojny. Stempowski dużo podróżował (uciekał) i chętnie to opisywał. Na łamach tych ciekawych opowieści przewijają się spostrzeżenia, dotyczące ogólnej postawy. Szczególnie zaintrygowało mnie to o życiu w odwadze i zgodnie z zasadami – prosto z Hamleta. To bardzo rycerskie. Ale kto dziś tak robi? Świat rzadko bywa zły i nieprzyjazny, choć często taki się wydaje. Czasem miłe zaskoczenia rodzą się z trudności. Taki paradoks: w braku i smutku rozwija się radość i miłość. Marzy mi się, żeby ludzie wreszcie się odważyli i wskoczyli do tego nieskończonego oceanu możliwość, w którym wszystko i wszyscy są połączeni, żeby w nim zanurkowali albo chociaż ...

Sowa

Na chaos zawsze przyjdzie czas. Na razie trzeba porządkować motywy i sytuacje, a potem zastanowić się, co one mówią. Widuję ją w formie nadruków, etykietek na torbach, plakatach, natomiast omija moje sny. Można by pójść tropem magicznym i stwierdzić, że to znak, albo podejść do tematu bardziej pragmatycznie i uznać, że skoro coś się wydarza, to po coś, a nie, jak chcą zwolennicy entropii, tak tylko od czapy. Bob Harris, źr. internet Sowa, a przed nią inne zwierzęta, pojawiały się w moim życiu, żeby zasygnalizować to i owo. Dlaczego akurat zwierzęta? Nigdy nie byłam ich wielką miłośniczką. Nie ekscytowała mnie ich obecność. Jako właścicielka psa, dopiero po mniej więcej roku nauczyłam się, że można go głaskać i jest to przyjemne. Mówi się, że pierwsze lata życia kształtują najsilniej. Podobno to jest kwestia częstotliwości fal mózgu, która pozwala intensywnie przyswajać to, co jest wokół. Do szóstego roku życia mieszkałam na wsi pod Bydgoszczą. W Janowie, oprócz kilkunastu ...

Bo masz luksus przeżywania życia

Kiedyś, ktoś opowiadał mi o tym, jak jeżdżąc na snowboardzie poza trasą, chyba w Alpach, wywinął fikołka i uderzył klatą o wystający konar albo kamień. Zatkało go. W jednej sekundzie przypomniał sobie z treningów w szkole sportowej, że kiedy nastąpi kontuzja i silny ból, nie można tego zaciskać. Trzeba oddychać, najlepiej wyobrażając sobie, że oddech dociera tam, gdzie boli. Dzięki temu, że wtedy nie przestał oddychać, doszedł do siebie i nie zatkało go na amen. Wyobrażam sobie, że zdarzyło się to w słoneczny i mroźny dzień. Wokół nie było nikogo, a śnieg rozbielał krajobraz. Czasem w bajkowej scenerii,  w odczuciu wolności przychodzi największy ból. Jak to w życiu, wszystko naraz. Kilka dni temu, kiedy byłam na spacerze z psem, oddychając zimowym smutkiem, przyszła mi do głowy jedna z piosenek Beatelsów. Wróciłam do domu i postanowiłam jej odsłuchać. W pierwszej linijce było o Matce Boskiej. Ale odlot.  Niepokalane poczęcie, Diego Velázquez, National Gallery...

Październik miesiącem wrony, listopad też

Krucza sukienka, Alexander Mcqueen, źr. internet Idę ja sobie rano z Wierzbna ulicą Pilecką i nagle zza gęsto zaparkowanych samochodów dobiega mnie stukot. Podchodzę bliżej, a na środku jezdni siedzi wrona, która zamiast w zwyczajowego orzecha lub kasztana wali dziobem w plastikową butelkę. Nie zwraca uwagi, ani na rodziców ciągnących dzieciary do przedszkola, ani na świeżo umytych i naperfumowanych pracowników okolicznych korporacji. Dziobała w plastik, bo spodziewała się wydobyć z butelki resztki napoju. Jakoś zawsze wyobrażałam sobie, że krukowate wolą pokarmy stałe, a może to chodziło o rozrywkę? Wrona złapała pojemnik dziobem i podleciała na chodnik. Przechodząc obok niej zobaczyłam, że to opakowanie po napoju Milky Way – Droga mleczna – i rozbłyski od rana. Świetnie. Zdjęcie. Szybko, szybko. I dupa! Za daleko nie widać napisu, to znaczy galaktyki. Wrona łapie butelkę za gwint i odfruwa z dziobem przedłużonym o Drogę mleczną. A było tak blisko. Jak zwykle trzeba prędz...

Żurawie, ale nie te metalowe

We śnie przyszły do mnie trzy żurawie. Najpierw widziałam je z odległości. Zastanowiłam się szybko: czy one właśnie odlatują z Polski? Czytam, że już od mniej więcej dekady nie lecą do Afryki na zimę. Klimat złagodniał, więc po co?  Zbliżały się do mnie stopniowo, nadlatując z prawej strony. Najpierw przycupnęły na wielkim drzewie, którego konary wiły się w nieskończoność. Potem znalazły się bliżej. Aż jeden z nich podleciał blisko, tak, żeby nie było wątpliwości, że to chodzi o mnie, że do mnie tu przyleciał. Cieszę się w duchu, bo przecież one zwykle tak nie robią.  Żuraw usadowił się po lewej stronie. Był prawie mojej wielkości. Jego pióra były białe, a głowa czerwona. Na wygląd był to żuraw mandżurski (Grus japonensis), który latem siedzi sobie na Syberii, a na zimę leci do Japonii, gdzie uważa się go za reprezentanta wierności, długowieczności i szczęścia. Niestety nie przemówił ludzkim głosem. Jaki był jego przekaz dla mnie? Ewidentnie nie-słowny. Wid...

Mysza

Wczoraj nad Wisłą mysz polna. Szaro–beżowa z brązową pręgą na grzbiecie, która od razu skojarzyła mi się z krzywizną życia. Siedziała przy kępie trawy na brzegu rzeki, która buzowała błotnie mimo upałów. W cieniu drzew panował przyjemny chłód, podsycany wilgocią porannego deszczu. Mysz przystanęła w miejscu, dysząc. Nie bardzo przejęła się moją obecnością. Była bardziej skupiona na sobie. Wyglądała jakby chciało jej się pić. Możliwe też, że uciekała właśnie przed kołującym pod chmurą sokołem albo po prostu przeszła bardzo długą drogę z sobą samą. Charles Bukowski uważał, że Myszka Miki nie ma duszy, źr. internet Myszy występują licznie, szybko się rozmnażają, odnoszą się więc do żywotności i płodności. Są wszędzie, symbolicznie w wielu miejscach naraz, prawie jak bóg. Natomiast dla Chrześcijan mysz była brudasem oraz wyobrażała destrukcję i tchórzostwo. Mysz żyje i porusza się przy ziemi wskazując tym na dobre uziemienie. Ostatnio rozmyślam dużo o kobiecości...

Żuk

Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę Nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie Nie chcę chwytać dnia, gdy w ręku mam tygodnie Takie miłe, takie to miłe Ja nie chcę iść pod wiatr, gdy wieje w dobrą stronę W końcu mam swój czas, to chyba dobry moment Nie chcę biec do gwiazd Początek ,  autor: Krzysztof Zalewski Skarabeusz , źr. internet Myślałam o tym, że przydałaby się nowa kapka na łóżko. Kilka dni później idę z psem i pod garażami widzę karton z różnościami. Czyżby wszechświat odpowiedział na moje zawołanie? Podchodzę bliżej i rzeczywiście, w kartonie są jakieś stare poduszki jedna z wielbłądem i kapa. Już się cieszę. Biorę ją pod pachę. Akurat sąsiadka wracała z basenu z mokrymi włosami. Trochę się zdziwiła i wywróciła oczami. Niech sobie patrzy jak chce, ja tu właśnie przeżywam synchronizację z wszechświatem i doprawdy magiczny moment. Już w domu okazało się, że materiał z którego zrobiona była 'kapa' to nie wełna, tylko coś ...